wstecz
Super Express, Sobota 26 sierpnia 2006
Czy naprawdę zakatowała chorego psa?
CAŁA POLSKA JEJ NIENAWIDZI
Agnieszka nie wychodzi z domu, rzuciła pracę. Boi się
Internetowe łącza rozgrzewają się do czrwoności.
Tysiące użytkowników chcą jednego: zemsty na młodej
kobiecie. Jej domniemany czyn wywołuje emocje większe
niż jedno morderstwo. Co zrobiła? Odpowiedziała na internetowe
ogłoszenie i wzięła pod opiekę chorego psa. Jednak już dzień
później okazało się, że zwierzę nie żyje. Choć Agnieszka W.
(21 l.) twierdzi, że uśpił je weterynarz, ruszyło prywatne śledztwo,
które ma wykazać, czy zakatowała zwierzę. Badania mają potwierdzić,
czy Ozzy, siedmioletni golden retriver, został zmasakrowany i zakopany żywcem.
Wróg publiczny nr 1
Tysiące ludzi chce zemsty
Agnieszka W. nie wychodzi z domu, porzuciła pracę, boi się,
że ktoś ją zabije. To najbardziej przerażona kobieta w Polsce.
Jest na celowniku internautów, którzy poprzysięgli jej zemstę
za to, że zabiła psiaka.
Losy chorego psa, znajdy o imieniu Ozzy, śledziły w Internecie
tysiące rodaków. Gdy zdechł, jego ostatnią opiekunkę okrzyczano
morderczynią, a w Internecie ruszyło prywatne śledztwo. Czy Ozzy
został zmasakrowany i zakopany żywcem? Agnieszka W. (21 l.) z
Lubina (Dolny Śląsk) boi się wychodzić z domu. Jest wrogiem
numer 1 wśród wielbicieli psów. Stała się nim po tym, jak
miała zabić dopiero co adoptowanego psa. Dziewczyna twierdzi,
że go uśpiła, poprzedni opiekunowie - że znęcała się nad
zwierzęciem i bestialsko zamordowała. Gdy po namowach spotkała
się z nami - płakała. Tłumaczyła, że kochała Ozzy'ego, a na
uśpienie zdecydowała się, by ulżyć choremu zwierzęciu.
Zamordowała go
Ozzy to siedmioletni golden retriever. W niedzielę, 13 sierpnia,
znaleziono go w Lubaniu na Dolnym Śląsku. Był wychudzony i bardzo chory.
Miał rany, raka jądra. Informacja o znajdzie trafiła na internetowe
forum dogomania.pl. Od razu stał się ulubieńcem i znalazł mieszkanie
u Anny Woźniak w Zabrzu. Niestety pani Ania nie mogła go zatrzymać.
Na prasowe ogłoszenie odpowiedziała Agnieszka W. z Lubina. W ubiegłą
środę Ozzy był pod jej opieką. - Nie wiedziałam, że jest w takim stanie.
Od razu poszłam z nim do weterynarza - przekonuje Agnieszka. - Ten nie
dawał szans - szlocha dziewczyna. W piątek wysłała do pani Ani SMS-a,
że Ozzy ma dobre warunki i będzie leczony. Tymczasem już poprzedniego
dnia pies został uśpiony. Weterynarz, który to zrobił, napisał, że
pies ma zaawansowany nowotwór jąder. - Nie wiedziałam, jak powiedzieć
o tym na forum - przekonuje Agnieszka. Rozpętała się burza, a na dziewczynę
spadły gromy.
- Pojechaliśmy i odkopaliśmy psa - mówi Krzysztof Łucjan z Krakowa,
użytkownik dogomanii.pl. Szczątki Ozzy'ego zawieziono do Akademii Rolniczej
we Wrocławiu. Tam, na razie nieoficjalnie, stwierdzono, że pies był katowany
tępym narzędziem. - Nie odpuśćcie tej k...!!! - grzmieli internauci. Agnieszka W.
przysięga, że nie znęcała się nad psiakiem.
On by wyzdrowiał
Według tysięcy użytkowników dogomanii pies by wyzdrowiał. - Rozpoczęła
się akcja prowadząca do ukarania dziewczyny. Internauci wyznaczyli 2000
zł nagrody dla świadka, który widział, jak katowano psa. Dlaczego zwłoki
Ozzy'ego są skatowane i kto to zrobił - ma ustalić prokuratura. Na razie
obydwie strony konfliktu przekonują, że dla psa chciały jak najlepiej.
Będziemy badać, która ze stron ma rację.
autor: Paweł Fąfara